Blog o Warszawie, zabytkach, ciekawostkach. Trasy, historia. Warschau, Przewodnik warszawski Dariusz Zielonka
czwartek, 15 października 2015
wtorek, 13 października 2015
Koszary na ul. 11 listopada
| kompleks koszarów na ul. 11 listopada |
| kamień upamiętniający polskie jednostki wojskowe stacjonujące w koszarach i na Pradze |
| Dodaj napis |
Budynki koszar z czerwonej cegły wypełniają praktycznie całą północno-zachodnią pierzeję ulicy 11 listopada. Ich dzieje sięgają lat 60-tych XIX wieku, kiedy to po powstaniu styczniowym władze carskie usytuowały na tym terenie koszary i magazyny wojskowe. Do I wojny światowej stacjonował tu II Orenburski Pułk Kozaków. W latach międzywojennych wyburzono stare baraki oraz zmodernizowano koszary. Ulokował się tu słynny 36. Pułk Piechoty Legii Akademickiej. Tablica na jednym z bloków upamiętnia pobyt i pracę w tym miejscu Józefa Piłsudskiego po powrocie z Magdeburga w pierwszym okresie niepodległego państwa. W czasie powstania warszawskiego Najważniejszym zadaniem bojowym w Rejonie 4
było opanowanie koszar wojskowych przy ul. 11 Listopada. Był to rozległy teren,
ogrodzony dwumetrową siatką, zabezpieczony zasiekami i betonowymi bunkrami.
Niemiecką załogę należy szacować na ok. 1300 żołnierzy mających na wyposażeniu
cekaemy, baterię artylerii polowej i przeciwpancernej oraz jednostkę ok. 20
czołgów typu „Tygrys”, przybyłych drogą kolejową 1 sierpnia. Atak na koszary
podjęto o godz. 17.00 z terenu cmentarza żydowskiego przez nasypy kolejowe.
Aby dotrzeć do koszarowego ogrodzenia, powstańcy stoczyć musieli w otwartej
przestrzeni bój z załogą pociągu pancernego, a następnie – pokonując
ogrodzenie i zasieki – odpierać ostrzał broni maszynowej z bunkrów. Szalę
walki przeważyły ostatecznie czołgi, których kontrnatarcie zmusiło
powstańców do wycofania się na Targówek i Michałów. Zginęło ponad 20
atakujących, wielu zostało rannych. Ujętych Niemcy rozstrzeliwali na miejscu.
Próba zajęcia koszar od strony wschodniej, pomimo desperackich wysiłków i
wielogodzinnej walki, zakończyła się niepowodzeniem. Nocą dowództwo objął
osobiście komendant Obwodu płk „Andrzej”. Zarządził koncentrację sił na
terenie Michałowa i nocne uderzenie od strony ul. 11 Listopada. Powstańcy
sforsowali pierwszą linię obrony, zdobywając nieznaczną ilość broni i
biorąc jeńców. Brak broni maszynowej i przeciwpancernej zmusił ich jednak do
wycofania się na pozycje wyjściowe. Niemcy, w ciągu dnia 2 sierpnia,
również nie kontratakowali, nie wiedząc, że powstańcom zabrakło amunicji.
Ograniczano się jedynie do sporadycznej wymiany ognia z linią barykad i
rowów, obsadzoną przez oddziały powstańcze.
Praski Katyń - ul. 11 listopada 68
| Kraski Katyń - mały budynek z ok. 1900 |
![]() |
| tablica pamiątkowa |
Ten budynek położony przy ul. 11 listopada 68 to rogatka bródnowska (vel wileńska). To miejsce można określić terminem praski Katyń. Dlaczego? W tym małym budynku i jeszcze w sąsiednim pod numerem 66 w latach 1944-1945 mieściły się katownia i zarazem sowiecki Trybunał Wojenny. Przetrzymywani tam polscy żołnierze AK i organizacji niepodległościowych ginęli anonimowo po wyjątkowo okrutnym śledztwie, grzebani nocami we wspólnych dołach często między nasypami kolejowymi. Tu od września 1944 do kwietnia 1945 roku działała tzw. „trojka" - trzech oficerów NKWD dysponujących prawem prowadzenia śledztwa, wydania wyroku i wykonania egzekucji. Tam nocami prowadzono metodami katowskimi „procesy" i na miejscu egzekucje metodą katyńską.Wyroki wykonywano na miejscu. Sprzężoną z tym obiektem rolę pełniła znajdująca się po drugiej stronie torów tzw. „górka rozrządowa”, z której wieżyczki istniał daleki zasięg obserwacji i ostrzału. Ofiary zbrodni grzebano nocą, u podnóża nasypu torów. Te bezimienne ofiary przetrwały w pamięci okolicznych mieszkańców do polowy lat 70. XX w. Tam najdłużej stał drewniany krzyż, a troskliwe ręce sadziły wokół niego kwiaty i paliły znicze.
Tu było krwawe Toledo - więzienie NKWD i UB
| pomnik na ul. Namysłowskiej |
W miejscu dawnego więzienia NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa na ul. Namysłowskiej stanął pomnik „Ku Czci Pomordowanych w Praskich Więzieniach 1944–1956”, przedstawiający mężczyznę rozrywającego kraty. Do budowy pomnika wykorzystano fundamenty muru więziennego. Więzienie karno-śledcze
nr III w Warszawie lub inaczej tzw. Toledo – więzienie było przeznaczone dla żołnierzy AK, NSZ oraz innych organizacji podziemnych,
działające w latach 1944–1956 na warszawskiej Pradze z siedzibą w
nieistniejącym już budynku przy ul. Ratuszowej 11 (obecnie Namysłowska 6).
Więzienie powstało w 1944 roku na terenach koszar 36 pp Legii Akademickiej, wybudowanych jeszcze za
czasów carskich. Od początku swego istnienia było miejscem
kaźni żołnierzy zbrojnego podziemia oraz członków tajnych organizacji. Uważane było za jedno z najcięższych więzień tego typu,
słynęło z tortur i licznych egzekucji.
Początkowo było to więzienie NKWD, a później dopiero UB.
Toledo odgrodzone było murem wysokim na trzy metry, z drutem
kolczastym i odłamkami szkła wmurowanymi ostrymi krawędziami w górę. W
narożnikach znajdowały się wieże strażnicze z reflektorami. Od 1951 roku cele
śmierci mieściły się na pierwszym piętrze.
Naczelnikiem więzienia
był Kazimierz Szymonowicz (właśc. Kopel Klejman), nazywany przez więźniów „Krwawym Kaziem”, z zachowanych
relacji wynikało, że lubił osobiście wykonywać wyroki śmierci. W przesłuchiwaniach i znęcaniu się nad
więźniami brała udział również Julia Brystygier.
Zwłoki pomordowanych były
grzebane w rowie, który znajdował się na terenie więzienia. Ciała składane były
na zmianę ze śmieciami i zasypywane wapnem. Niektórych więźniów chowano w
bezimiennych mogiłach na Powązkach Wojskowych w kwaterze na Łączce, a takżw na cmentarzu Bródnowskim.
poniedziałek, 12 października 2015
NMP Łaskawa z ul. Środkowej
Mural Warsaw Fight Club na ul. Środkowej
Na praskiej kamienicy przy ul. Środkowej uwagę przykuwa barwny mural, który wykonał światowej sławy irlandzki artysta Conor Harrington. Mural przedstawia scenę XIX- wiecznej potyczki między arystokratami. Jeden z mężczyzn stoi tyłem do widza i zadaje cios przeciwnikowi, ten kryje twarz i stara się wykonać unik. Praca wpisuje się w serię zatytułowaną „Fight Club”, którą w ostatnim czasie malarz tworzy na ulicach różnych miast na świecie, m.in. w Kopenhadze, San Juan i Nowym Jorku.
Ślady wojny na kamienicy na rogu ul. Środkowej i Kowieńskiej
| ul. Kowieńska 4, róg z ul. Środkową |
| kamienica róg ul. Środkowa i Kowieńska |
Ślady wojny na kamienicy na ul. Stalowej 57
Kilka fotek kamienicy przedwojennej z ul. Stalowej 57 z śladami po ostrzale prawdopodobnie niemieckim w 1944 roku. Budynek z ul. Stalowej 57 na warszawskiej Pradze.
Marianie na Pradze podczas II wojny światowej
| ul. Wileńska 69 - dom NMP z Lourdes |
Marianie, pod duchowym przywództwem ks. przełożonego Władysława Łysika MIC, w czasie II wojny światowej prowadzili w swym domu na Wileńskiej 69 rozwinięte dzieło dożywania najuboższych. W czasie powstania warszawskiego na Pradze zorganizowano w domu NMP z Lourdes szpitalik powstańczy.
sobota, 20 grudnia 2014
Mój suplement do Muzeum Historii Żydów Polskich
![]() |
| fragment wystawy stałej w MHŻP - synagoga |
Wreszcie otwarto długo oczekiwaną wystawę główną Muzeum Historii Żydów Polskich – Polin w Warszawie. Najdroższe muzeum w Polsce. Dwukrotnie już je zwiedzałem. Wchodząc do gmachu można poczuć się jak na lotnisku: dwie bramki, koszyczek na zawartość kieszeni, strażnicy z wykrywaczami metalu. Jednym słowem pojawia się myśl, że w środku gmachu muszą kryć się niezwykłe skarby. Pierwsze muzeum w Polsce, w którym spotykam się z taką, moim zdaniem, przesadną ochroną, a może i lękiem przed „zwiedzającymi” albo przed terrorystami?
Ekspozycja jest bardzo bogata w treść. Ale w treść zręcznie podaną. Miałem wrażenie przytłoczenia ogromem informacji. Po prostu odwiedzający jest zalewany potokiem informacji. I tu widzę pewien problem, brakuje wyeksponowania treści najważniejszych, kluczowych dla danego tematu bądź czasu, aby posiadając podstawową wiedzę móc budować i poszerzać ją o drugorzędne czy trzeciorzędne szczegóły. Zwiedzający może pogubić się w nawale informacji i może być mu trudno w jej segregacji i przyswajaniu. Generalnie nie jest to muzeum na jedną wizytę.
Moim zdaniem zdecydowanie za mało miejsca poświęcono problematyce religijnej, a główny przewijający się motyw to odniesienia do innych tzn. gojów (Polaków, Ukraińców, Niemców, Litwinów) i relacje zwłaszcza tragiczne (przejawy antysemityzmu, pogromy: przedstawione tylko jednostronnie ofiarami są jedynie Żydzi i brak uczciwego poszukiwania przyczyn np. współpraca z okupantem sowieckim w przypadkach na Kresach Wschodnich). Zabrakło mi ukazania tożsamości polskich Żydów, ich wiary, tradycji i codzienności. Odpowiedzenia na pytanie kim był, czy jest polski Żyd, w co wierzy, czym się zajmuje. Ukazano raczej oświeceniową wizję Żyda: przemysłowca, pisarza, filmowca, naukowca, filantropa itd. Miałem wrażenie, że mimo przepięknej rekonstrukcji synagogi w tym muzeum istnieje obawa ukazania wierzącego żyda, czyżby dla twórców religia była be?
Najwięcej zastrzeżeń mam do ekspozycji dotyczącej II wojny światowej. Absolutne minusy to pomijanie lub maksymalne ubóstwo w treści w takich istotnych tematach ale i kontrowersyjnych jak: sprawiedliwi wśród narodów świata, współpraca z okupantem sowieckim, dezercja większości żydowskich żołnierzy z armii gen. Andersa, aktywne uczestnictwo w budowie reżimu komunistycznego (nadreprezentacja Żydów we władzach UB i generalnie we władzy). Brakuje utrzymania chronologii w odniesieniu do Zagłady (najpierw oglądamy powstanie w getcie, potem konferencje w Wansee), a jednocześnie zaskakująco mało treści (w porównaniu do poprzednich stref) i nadużywanie terminu "aryjskość". Miałem wrażenie, że ten fragment wystawy tworzył ktoś, kto nie znał historii Polski w czasie II wojny światowej, a wojnę znał jedynie z perspektywy eksterminacji narodu żydowskiego. Stąd niedowartościowanie, moim zdaniem, bohaterskiej postawy Polaków, którzy ryzykując swe życie, ratowali Żydów (Żegota, Irena Sendlerowa). Zasłużyli na stosowne wspomnienie. Również więcej miejsca poświęciłbym przykładom oporu żydowskiego wobec Niemców: więcej miejsca dla powstania w getcie warszawskim i innych przykładu oporu.
Nie podobało mi się pokazywanie nie-żydowskiej części Warszawy jako miejsca sielskiego, bezpiecznego i nieprzejmującego się sytuacją za murem. Czy twórca ekspozycji nie słyszał o Palmirach, Pawiaku, Aleja Szucha czy łapankach? Po obejrzeniu całości wydaje mi się, że strefa "Zagłada" została najsłabiej przygotowana.
Ekspozycję kończy część opowiadająca o okresie powojennym. I tu mnie poraziło, bo sposób pokazania (wielkość czcionki i ilość zajmowanego miejsca) powoduje, że zwiedzający może mieć wrażenie, że polskie pogromy powojenne (kielecki i inne, chyba wszystko wymienione, wszystkie wioski w których coś się zdarzyło o charakterze antysemickim) miały podobną skalę jak niemiecka eksterminacja. Zwłaszcza turysta z zagranicy może na wskutek wynieść wrażenie, że Polacy mordowali Żydów jak Niemcy. Tym bardziej że pod koniec zwiedzania ogromnego muzeum nie mamy już sił czytania szczegółów zwracamy uwagę bardziej na nagłówki i ogólne treści. Obraz Żyda-ofiary został dopełniony bogatymi informacjami o pogromie kieleckim i rokiem '68...
Ale zwiedzający nie znajdzie żadnej wzmianki o udziale Żydów w powojennej UB, czyli obrazu Żyda-prześladowcy czy też w establishmencie komunistycznym czy postkomunistycznym. Czyżby zabrakło konsekwencji i szczerości wobec siebie samego?
Wychodziłem z muzeum zasmucony z powodu nierzetelności i wybiórczości w odniesieniu do kluczowych momentów w relacjach polsko-żydowskich, oczekiwałem większej obiektywności w temacie II wojny światowej i powojnia. W MHŻP zobaczycie amerykańską wizję holokaustu Żydów, w której nie ma miejsca dla ofiarności gojów. Wywołuje to u mnie rozczarowanie i złość. Końcówka wystawy swą subiektywnością po prostu wkurza.
W muzeum znajduje się sklepik z judaicami: ceny pfiuu, iście europejskie, tylko dla bogatych (ołówek za 4 zł). No i cena biletu wstępu jest za wysoka na polską kieszeń. Może i to lepiej, bo mniej zwykłych Polaków zwiedzi to muzeum i będzie mniej antysemityzmu.
Ekspozycje podsumuje w dwóch zdaniach. Mocną stroną ekspozycji jest znakomita forma wystawy, nowoczesna, multimedialna, graficznie ciekawa, barwna. Słabą stroną jest jej treść w odniesieniu do spraw kontrowersyjnych.
piątek, 29 sierpnia 2014
Warszawski - jezuita
Dziś parę słów o jezuicie związanym z klasztorem na Rakowieckiej: o ks. Józefie Warszawskim SJ. Urodził się 9 marca 1903 roku w Hamburgu, gdzie ukończył siedmioklasową Katolische Gemeindeschule (1907–1914). W Niemczech był członkiem polskiego Sokoła oraz „Polsko-Katolickiego Towarzystwa Rękodzielników”. Po I wojnie światowej zamieszkał w Polsce, w Ostrowie Wielkopolskim gdzie ukończył Gimnazjum Męskie.W czasie kampanii wrześniowej 1939 r. był kapelanem-ochotnikiem na terenie Mokotowa. Później, po kapitulacji Warszawy, przebywał w Domu Pisarzy, gdzie opracował słynne „Rekolekcje Narodowe”. Od marca 1940 r., przy poparciu abpa Adama Sapiehy, ks. Józef Warszawski rozpoczął akcję propapieską w obronie Piusa XII, atakowanego wtedy przez część liberalnych środowisk politycznych w kraju za rzekome wspieranie polityki niemieckiej. Podczas II wojny światowej działał w ruchu oporu.W tym samym czasie Ojciec Paweł nawiązał kontakty z Lucjaną Frassati-Gawrońską, przez którą na ręce generała jezuitów ks. Włodzimierza Ledóchowskiego, przekazał materiały na temat sytuacji w kraju. Walkę z Kościołem katolickiem podczas wojny opisał ks. Warszawski w książce Akcja antypapieska w Polsce w czasie II wojny Światowej, Londyn 1979. W sierpniu 1943 r. ks. Warszawski, w mieszkaniu Tyszkiewiczów w Warszawie, został zaprzysiężony na kapelana Armii Krajowej. W Powstaniu Warszawskim, został kapelanem Zgrupowania „Radosław”, Baonu „Zośka” i „Parasol”, oddziałów „Czata 49”, „Wigry”, Konfederacji Narodu, „Mieczyków”. Po latach, wspominając Powstanie Warszawskie, powiedział, że kojarzy mu się ono jedynie z beznadzieją, „śmiercią i łzami”. Nawet w czasie Powstania Ojciec Paweł nie krył swoich poglądów, zawsze był realistą. Był żołnierzem AK w stopniu majora - ps. Ojciec Paweł. W czasie powstania przystał do ks. Warszawskiego nowy przydomek, od tej chwili nazywano go często „chodzącym tabernakulum”, bowiem zawsze miał przy sobie Najświętszy Sakrament. W 50. lat od wybuchu powstania Ojciec Paweł wspominał żołnierza, który przywalony ścianą mieszkalną tak, że spod gruzu widać było tylko jego głowę, prosił o Wiatyk. Jak szczęśliwy był Ojciec Paweł, że zdążył pomóc temu żołnierzowi. W dniu 12 sierpnia 1944 r. Ojciec Paweł udał się jako delegat Komendy Zgrupowania „Radosław” do Komendy Głównej AK, aby forsować plan ewakuacji AK do Kampinosu, w celu ocalenia ludności Warszawy i zapobieżenia całkowitemu zniszczeniu miasta. W dniu 23 września 1944 r. Ojciec Paweł uratował prawie 120 osób od śmierci, przeprowadzając ich przez szeregi karnej kompanii uzyskał dla nich od dowództwa niemieckiego status jeńców wojennych. Później, już jako jeniec wojenny więziony w Żyrardowie, Skierniewicach, Berlinie-Luckenwalde oraz Sandbostel. Po wyzwoleniu przez oddziały kanadyjskie działał w brytyjskiej strefie okupacyjnej Niemiec jako kapelan, redaktor wielu pism i działacz polonijny. Później, w latach 1948-1950 działał na terenie Anglii. Był redaktorem miesięcznika „Sodalis Marianus” i kapelanem ZHP. Od 1950 r. do 1994 r. ks. Warszawski przebywał w Rzymie. Był tam m.in. kierownikiem sekcji polskiej Radia Watykańskiego. W latach siedemdziesiątych, na polecenie Stolicy Apostolskiej, badał prawdziwość „objawień maryjnych” w Garabandal. Orzekł wkrótce, że są one fałszywe i nie pochodzą od Pana Boga. Owocem jego studiów na tymi „objawieniami” jest książka El mito de Garabandal (wyd. polskie Garabandal. Objawienie Boże czy mamienie szatańskie?), która spotkała się z krytyką ze strony modernistów, którym przewodził ks. Rene Laurentin. Ks. Warszawski podobnie oceniał „objawienia” w Medjugorie, które także nazywał „mamieniem szatańskim”. W Rzymie redagował „Duszpasterza Polski za granicą”. Zbliżony do środowisk narodowych na emigracji, publikował artykuły w paryskich „Horyzontach”. Współpracował ze znanym działaczem narodowym Jędrzejem Giertychem, dzięki któremu opublikował w 1978 r. jedną z najważniejszych swoich książek: Studia nad wyznaniowością religijną marszałka Józefa Piłsudskiego. Po mimo upływu 20 lat od wydania tej książki, jest ona wciąż całkowicie nowatorską pracą, ukazującą oblicze religijne Józefa Piłsudskiego, jego wolnomyślicielstwo i związki z masonerią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















