Moja rekomendacja dla kursu dla przewodników po Warszawie. Polecam kurs i moją laurkę:
http://blogprzewodnika.blogspot.com/2012/06/kurs-przewodnika-po-warszawie-opinie.html
Blog o Warszawie, zabytkach, ciekawostkach. Trasy, historia. Warschau, Przewodnik warszawski Dariusz Zielonka
niedziela, 24 czerwca 2012
sobota, 26 maja 2012
Szlify zdobyte!
Informuje, że po zaciętym boju w trzech rundach (pisemnej, ustnej i praktyczno-wycieczkowej) zdobyłem szlify przewodnika miejskiego po Warszawie. Bitwa odbyła się 7-8 maja. Zapraszam na wspólne poznawanie naszej stolicy!!! Nawet nie mam kiedy odebrać stosownych papierów... haha
środa, 4 kwietnia 2012
Nie syrenka, ale panna z jednorożcem!
Herbem Nowej Warszawy była panna z jednorożcem. W średniowieczu wizerunek dziewicy z jednorożcem na kolanach był częstym motywem sztuki chrześcijańskiej jako symbol Najświętszej Marii Panny, a sam jednorożec symbolizował Chrystusa. Wierzono również, że róg tego stworzenia ma magiczną moc oczyszczania wszystkiego, czego dotknie, i jest panaceum na wszelkie trucizny.
Barbakan szwedzki?
Barbakan w Warszawie stanowił element obrony miasta. Ale tylko raz w swej historii uczestniczył w obronie Warszawy. Podczas potopu szwedzkiego to... Polacy (wojska króla Jana Kazimierza) zdobywały go 30 czerwca 1656 z rąk szwedzkich.
Przez śmierć do Polski
Książęta mazowieccy bracia Janusz i Stanisław zmarli z niewyjaśnionych powodów. Po ich śmierci Mazowsze zostało włączone do Polski. Ich grobowiec znajduje się w katedrze.
wtorek, 3 kwietnia 2012
Gąsiennica od niszczenia katedry
W czasie powstania warszawskiego Niemcy używali tzw. Goliaty czyli zdalnie sterowana mina samobieżna, zdolna przenosić do 100 kg materiału wybuchowego i była stosowana do precyzyjnego niszczenia wrogich umocnień w tym wypadku warszawskiej... katedry!!! Ta broń była bardzo kosztowna w produkcji, zważywszy na jednorazowe zastosowanie (sama się niszczyła), oraz dość łatwa do unieszkodliwienia poprzez przecięcie kabla ogniem karabinowym, granatem lub bezpośrednio siekierą lub saperką.
sobota, 31 marca 2012
Fundatorzy vel sponsorzy fasady kościoła seminaryjnego
Główne wejście kościoła seminaryjnego zdobi kartusz z herbem Radziwiłłów (czyli trąby radziwiłłowskie) przypominający o fundatorze fasady. Architekt Efraim Szreger, który dzięki funduszom Karola Stanisława Radziwiłła "Panie Kochanku" stworzył w przeciągu dwudziestu lat (1762-79) nową, a zarazem pierwszą w Warszawie, kamienną, klasycystyczną fasadę.Na tablicy wspomniany jest jeszcze inny książę wileński Michał Radziwiłł. Karol "Panie Kochanku" był najzamożniejszym magnatem w Rzeczypospolitej w II poł. XVIII w. i jednym z najbogatszych przedstawicieli arystokracji w Europie. Jego majątek obejmował m.in. 16 miast, 683 wsie i 25 wójtostw. Z jednej strony był przedstawiany jako opój i hulaka, a z drugiej – jako przykład szlachetności, samarytanin, patriota, no i sponsor vel mecenas sztuki.
Sacrum w czerni wokół bieli
Słoneczniki na kolumnach!
Na i w kościele Wizytek, na głowicach kolumn można wypatrzyć "kwiatki" na przykład słoneczniki ! Teraz można zrozumieć ks. Twardowskiego i jego zamiłowanie do przyrody.
Świeckie melodie Chopina u ... wizytek
W kościele wizytek w latach 1825-6 grywał na organach sam Fryderyk Chopin, ale zazwyczaj po mszy, kiedy to ćwiczył najczęściej świeckie melodie. Wówczas był kościół uważany za akademicki. W czasach Chopina odbywały się tu niedzielne msze dla uczniów Liceum Warszawskiego, na których 15-letni Fryderyk, wyróżniony funkcją „organisty licejskiego”, grywać zaczął na organach. Ponoć zdarzyło się, że podczas jednej mszy tak się wczuł i zaczął improwizować, że posłany kościelny przypomniał mu, że kapłan chce kontynuować liturgię. Organy te to instrument oryginalny i choć przez lata jego piszczałki zastępowano nowymi, na dwóch, trzech z pewnością grywał jeszcze Chopin.
Kazanie z łodzi
W kościele Wizytek znajduje się niezwykła ambona autorstwa Jana Jerzego Plerscha z 1760 roku. Swoją formą naśladuje przód łodzi wyposażonej w gruby maszt z żaglem, który skrzyżowany z reją tworzy krzyż. Żagiel targany wiatrem wyrywa się z rąk anioła. Na dziobie znajduje się srebrzysty orzeł rozpościerający skrzydła, który XIX wieku przez wielu wiernych był uważany za symbol niepodległości, zaszyfrowany przed władzami rosyjskimi. Na chorągiewce umieszczono werset odnoszący się do Ewangelii św. Łukasza "Jezus uczył z łódki" zatem i u wizytek księża uczą z łódki. Ambona wykonana z pomalowanego na biało i złoconego drewna jest jedną z ok. 60 tzw. ambon łodziowych w Polsce. Kotwica na dale ambony przywołuje myśl o nadziei, maszt tworzy krzyż zatem symbol wiary, natomiast głoszone Słowo Boże ma prowadzić do miłości.
Klęcznik z biedronką
W kościele wizytek, zaraz przy wejściu, znajduje się niezwykły pomnik - epitafium w formie klęcznika poświęcony wieloletniemu rektorowi kościoła - znanemu poecie księdzu Janowi Twardowskiemu. Na oparciu klęcznika wyryto jego ostatni wiersz, napisany przed śmiercią w szpitalu na Banacha. Obok wiersza przycupnęła mała biedronka.
czwartek, 29 marca 2012
"Szczytowa" Kanonia
Najstarszy szyld uliczny
Najstarsza warszawska tabliczka z XVIII wieku z nazwą ówczesnej ulicy Kanonie i późniejsza już Kanonia.
Szczęśliwy dzwon!!!
W roku 1972 na Kanonii ustawiono szczęśliwy dzwon odlany w Warszawie w roku 1646 przez Daniela Tyma, który wcześniej odlał warszawski posąg króla Zygmunta III Wazy. Dzwon jest z fundacji Jana Mikołaja Daniłowicza dla kolegiaty w Jarosławiu. Wcześniej był on eksponatem Muzeum Narodowym w Warszawie. Z jednej strony dzwonu znajdują się wizerunki Chrystusa, Matki Bożej i Jana Chrzciciela. Z jego drugiej strony widzimy postać Chrystusa, a pod nią kartusz z czterema herbami i informacje o fundatorze dzwonu Janie Mikołaju Daniłowiczu, człowieku bardzo bogatym i pobożnym. Na dole umieszczony jest werset z Psalmu 150: Laudate Eum in cymbalis iubilationis omnis spiritus laudet Dominum - Chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych, wszelki duch niech chwali Pana. I jest to szczęśliwy dzwon i przynoszący szczęście. Wierzą w to turyści, biegający trzykrotnie wokół niego. Bo to naprawdę dzwon-szczęściarz podczas drugiej wojny światowej Niemcy mieli zamiar wywieźć dzwon do Rzeszy, ale trudności z transportem uniemożliwiły im to i nie zdążyli tego zrobić. Prawdziwy szczęściarz i na dodatek nie musi dzwonić!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)